Wróbel – przybysz ze Wschodu

Wróbel Passer domesticus najprawdopodobniej przybył do nas z południowo-zachodniej Azji, skąd wywodzi się także uprawa takich zbóż jak żyto, pszenica czy jęczmień, z którymi jest związany. Jego zasięg rozszerzał się razem z wprowadzaniem tych upraw na nowe tereny. Dodatkową rolę odegrał człowiek, a dokładnie prowadzone przez niego introdukcje, czyli wprowadzanie gatunku na teren wcześniej przez niego niezamieszkiwany. Pod koniec XIX wieku, po początkowych niepowodzeniach, introdukowanym wróblom udało się skolonizować niemal całe Stany Zjednoczone. Sprowadzono je tam z myślą o walce z owadzimi szkodnikami – ale również z przyczyn sentymentalnych, ich obecność przypominała imigrantom pozostawione w Europie ojczyzny. Kolejnymi opanowanymi przez wróbla kontynentami były Australia, Ameryka Południowa i południowa Afryka, a obecnie ptaki te można spotkać na powierzchni 2/3 lądów. Jest on wręcz symbolicznie związany z człowiekiem – rzadko spotkamy wróble poza ludzkimi osiedlami, a opuszczenie jakiegoś miejsca przez ludzi często pociąga za sobą również zniknięcie wróbli.

Czy zachowały się zachowania świadczące o egzotycznym pochodzeniu „ćwirków”? Jednym z nich jest duża wrażliwość na zimno. Już pierwsze listopadowe chłody powodują, że wróble dużo czasu spędzają siedząc nieruchomo (nie zużywają wtedy niepotrzebnie energii) z nastroszonymi piórami (gromadzące się między nimi powietrze działa jak warstwa izolacyjna). Inne ptaki zachowują się tak dopiero z nastaniem surowych mrozów. Kolejny trop wskazujący na wschodnie korzenie to gniazdo, umieszczone zazwyczaj w różnego rodzaju zakamarkach w budynkach, latarniach ulicznych, dziuplach i skrzynkach lęgowych, rzadziej bezpośrednio w gęstych koronach drzew, w krzewach czy winobluszczu. Niezależnie od umiejscowienia, konstrukcja ma niemal zawsze kształt kuli z wyraźnym daszkiem i otworem wejściowym z boku. W gorącym klimacie południowo-zachodniej Azji daszek stanowił ochronę przed silnym, zabójczym dla piskląt promieniowaniem słońca, a także przed drapieżnictwem węży.

Życie rodzinne

Wróble są przykładnymi, wiernymi sobie przez całe życie, małżonkami, silnie przywiązanymi do miejsca lęgowego, którego samiec pilnuje nawet po śmierci samicy. W Polsce ptaki te wyprowadzają w sezonie od 3 do 4 lęgów, natomiast np. w Indiach – nawet do 12! Pamiętajmy jednak, że w tamtejszym klimacie liczba jaj w zniesieniu jest mniejsza, a w wyniku działania różnych czynników ginie zdecydowanie więcej osobników dorosłych i młodych. Skoro mowa o lęgach, to warto wiedzieć, że dolna granica czasu, który wróble spędzają na wysiadywaniu jaj (10-15 dni), jest w świecie ptaków wartością rekordowo niską. Pisklęta karmione są głównie stawonogami (m.in. mszycami i chrabąszczami), dorosłe zaś żywią się przede wszystkim pokarmem roślinnym, a w związku z występowaniem tego ptaka w osiedlach ludzkich, pokarm ten składa się zwłaszcza z nasion i owoców gatunków uprawnych. Wróble bardzo chętnie jedzą ziarna zbóż, a także kiełkujące nasiona innych roślin – rzodkiewki, sałaty, szpinaku czy grochu oraz dojrzałe czereśnie i wiśnie.

Ostrożny i nieufny

Zbieranie materiału na gniazdo

Choć większości ludzi wróbel nie kojarzy się z płochliwością, jest on, wbrew pozorom, gatunkiem bardzo ostrożnym i nieufnym wobec wszelkich nowości. Jeśli np. szuflę do odśnieżania ścieżki w ogrodzie nieopatrznie postawimy koło odwiedzanego przez wróble karmnika, to przestaną one do niego przylatywać, a inne gatunki zupełnie nie zwrócą na zmianę uwagi. Kiedy jednak przestraszone wcześniej wróble zorientują się, że szufla nie stanowi dla nich zagrożenia, szybko się do niej przyzwyczajają i znów zaczną przylatywać do karmnika (to wyjaśnia bezowocność stawiania wszelkiego rodzaju „strachów na wróble”). Nieufność i spostrzegawczość wróbli skutkuje częstym porzucaniem przez nie gniazd, zwłaszcza we wczesnych etapach rozwoju lęgu. Dlatego też gdy chcemy, żeby naszą skrzynkę lęgową zajął wróbel i szczęśliwie wychował w niej potomstwo, należy ją powiesić z dala od okna – ruchy ludzi za firanką, czy też zasłanianie i odsłanianie zasłon, mogą spowodować opuszczenie przez ptaki gniazda.

Wróble kłopoty

Wróble ciężko odczuły zmianę sposobu lokomocji w miastach, kiedy z ulic zniknęły konie, a w ich miejsce wprowadzono samochody. Spadek liczby wróbli wiązał się z faktem, że wcześniej obficie korzystały z przeznaczonego dla koni owsa, a nikt nie myślał, żeby samochody również napędzać zbożem. Po tym kryzysie, najsilniej zarysowanym w USA i Wielkiej Brytanii, przyszedł czas względnego wzrostu liczebności. Ale od lat 70. w całej Europie rozpoczął się gwałtowny proces znikania wróbli. W wielu miejscach ma on ogromne rozmiary – z 12 mln par, jakie występowały na Wyspach Brytyjskich w latach 70., do dziś przetrwała zaledwie połowa! W Polsce jedną z najlepiej monitorowanych populacji są wróble mieszkające w Warszawie. Ornitolodzy z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN zbadali, że w ciągu 30 lat stolicy ubył co trzeci mieszkający tu wcześniej wróbel! Wśród czynników, które wpływają na zmniejszanie się liczby wróbli, do najistotniejszych zaliczane są:

  • ubytek miejsc lęgowych (zwłaszcza wskutek kratowania otworów w budynkach przy okazji ociepleń)
  • spadek liczby owadów (mniej roślinności, intensywne stosowanie różnych chemicznych środków ochrony roślin przez właścicieli prywatnych ogrodów i zarządców zieleni miejskiej)
  • niekontrolowany wzrost liczby drapieżników, przede wszystkim kotów, utrzymywanych w dobrej kondycji i zdrowiu przez ludzi (co w naturze nie ma miejsca)
  • ubytek krzewów – szczególnie w zimie krzewy są dla wróbli miejscem, gdzie mogą schronić się przed drapieżnikami (np. przed krogulcem), przed ludźmi, a dodatkowo z gęstwiny krzewów łatwo jest przefrunąć na ziemię w poszukiwaniu pokarmu
  • zatrucie powierzchni ziemi (miejsca, gdzie wróble najczęściej żerują) metalami ciężkimi i innymi toksycznymi substancjami

Światełko w tunelu – wyniki monitoringu pospolitych ptaków lęgowych

Dane zbierane w ramach Monitoringu Pospolitych Ptaków Lęgowych (MPPL) pokazują, że liczebność wróbli i mazurków spadała od 2000 roku, i to bardzo. Do roku 2011 ubyła jedna czwarta wróbli i 40 proc. mazurków, ale już w 2011 r. następuje wyraźny wzrost. Wróbli zaczyna przybywać. Do dziś niemal odrobiły straty i teraz jest ich tylko o 5 proc. mniej niż w 2000 r. Mazurków jest już 20-30 proc. więcej niż na początku stulecia. Jednym z kluczowych czynników jest ostrość zim, a wiodące znaczenie ma występowanie dwóch ostrych lub łagodnych zim z rzędu.

Należy jednak pamiętać, że badania MPPL są prowadzone poza dużymi miastami. Nasza akcja #wróbliczenie może być więc uzupełnieniem tego monitoringu, pokazując jak w miejskim świecie odnajdują się wróble i mazurki.

Trendy liczebności ptaków w Polsce

Jak pomóc?

Jest kilka działań, jakie może podjąć każdy, komu nie jest obojętny dalszy los wróbli.

  1. Miejsca do założenia gniazd. W miastach wróble (i nie tylko one) nauczyły się korzystać z tzw. stropodachów. Są to puste przestrzenie pomiędzy dachem budynku a stropem górnej kondygnacji. Niewykorzystywane w żaden sposób przez człowieka, stały się miejscem, gdzie wróble chętnie zakładają gniazda. Warto zwrócić uwagę, czy administracje budynków z takimi miejscami nie mają w planach zamykania do nich dostępu – w takim przypadku wróble stracą dogodne miejsca lęgowe. Jeśli doszło już do zamurowania czy zakratowania otworów w budynku, warto pomyśleć o skrzynce lęgowej dla wróbli (wymiary: dno 13 x 13 cm, głębokość 20 cm, średnica otworu 4 cm). Wróble rzadko zajmują skrzynki wieszane na drzewach – najlepszym miejscem jest budynek. Pamiętajmy jednak, by ulokować ją z daleka od okna, gdyż wtedy ptaki, spłoszone ruchem za oknem, mogą porzucić gniazdo. Osoby mieszkające w Warszawie i posiadające w swoim sąsiedztwie zamieszkaną przez wróble skrzynkę lęgową, prosimy o kontakt z badającym ten gatunek Andrzejem Węgrzynowiczem z Muzeum i Instytut Zoologii PAN.
  2. Schronienia. Warto zadbać o obecność w naszej okolicy gęstych i wysokich krzewów, gdzie zimą wróble będą mogły schować się przed drapieżnikami, spędzić noc, a wiosną poszukiwać tam owadów do wykarmienia piskląt.
  3. Pomoc w zdobyciu pokarmu. Wróble są przede wszystkim ziarnojadami. Jednym z problemów tych ptaków jest proces „sterylizacji” miast (ale i w coraz większym stopniu wsi), jaki nastąpił w ostatnich dekadach. Strzyżenie trawników „do gołej ziemi” i walka z dziką roślinnością prowadzi zarówno do zmniejszenia dostępności ziaren zbóż, jak i liczby owadów (które są w diecie wróbli w sezonie lęgowym). Walka z przyrodą w miastach prowadzi do coraz większej alergii kolejnych pokoleń, naprawdę warto z wielu powodów odejść od takiego podejścia. Namawiajmy władze naszych osiedli, dzielnic i miast to pozostawiania przynajmniej części dzikiej roślinności, np. fragmentów parków. Zimą możemy wspomóc nasze wróble w zdobyciu pokarmu. Bardzo chętnie korzystają z pokarmu dostarczanego przez człowieka. Odpowiednim pożywieniem są dla nich nasiona słonecznika, kasza jęczmienna, gryczana, pęczak, pszenica, owies i płatki owsiane.
  4. Namawiajmy sąsiadów, na niewypuszczanie bez opieki kotów. To trudny temat i przekonanie kocich opiekunów może być bardzo trudne, ale to jeden z głównych warunków odbudowania się populacji wróbli. Jeden kot jest w stanie zabić kilkaset ptaków rocznie, w tym bezbronne podloty. Proszę pamiętać, to NIE JEST „natura”. W naturze liczebność drapieżników jest setki razy mniejsza, chorują, mają pasożyty, są zmarznięte i osłabione. Skuteczność ich polowań jest o wiele mniejsza.

Wróbel i my

Wróbel od dawna cieszy się ludzką sympatią, o czym świadczy np. popularny wierszyk o Wróbelku-Elemelku czy nadawana niegdyś w telewizji wieczorynka „Przygód kilka wróbla Ćwirka”. Krótki utwór literacki poświęcił wróblowi również Konstanty Ildefons Gałczyński, który w wierszu „O wróbelku” pisał:

Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

Dołączamy się do głosu Poety i gorąco zachęcamy do pomagania wróblom i udziału w akcji #wróbliczenie!